Rząd promuje teraz ideę, że trzeba być dumnym z historii, żeby móc być dumnym z bycia Brytyjczykiem. Podobnie się dzieje w innych krajach. W Indiach nacjonaliści próbują zmienić O tym, dlaczego powinniśmy być bezwarunkowo dumni ze swoich dzieci – mówi psychoterapeuta Krzysztof Klajs. Czytaj więcej wtorek , 21 listopada Dumny. „Do”, „o” i „tamto” (jako spójnik) są również używane , ale nie tak często jak „z” . Nie używamy dla jako przyimka po wyrażeniu „dumny”. Czuję się z Ciebie dumny . Jestem dumny z Ciebie . Czuję się dumny z twojego osiągnięcia. Czuję / Czuję się dumny z twoich wysiłków / osiągnięć / sukcesu. O: Osiąganie tego, z czego można być dumnym, szczególnie jeżeli ludzie mówili, że tego nie da się zrobić”. Choć trafiłem na ten cytat dopiero niedawno, to on doskonale opisuje, to co mnie w życiu napędza i czym kierowałem się już jako dwudziestokilkulatek. Jak jest "dumnym" po angielsku? Sprawdź tłumaczenia słowa "dumnym" w słowniku polsko - angielski Glosbe. Przykładowe zdania Po pierwsze, aby stworzyć dobry zespół pracowników, trzeba wybrać do niego takie osoby, które posiadają odpowiednie kompetencje do przeznaczonych dla niego zadań. Poza tym im bardziej różnorodna będzie to grupa, tym lepiej. Zespół powinien się uzupełniać, a postawienie na takie same osobowości może prowadzić do spięć. Tłumaczenia w kontekście hasła "czego być" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: Ale masz z czego być dumna. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Witam, mam małe pytanie. Ostatnio dostałem upomnienie od straży miejskiej za chodzenie w bluzie "jestem dumny z bycia białym" - nie miało to na celu nikogo obrażać. Czy może mi coś grozić za taki tekst na bluzie? Ogólnie czy nawet komentarz w sieci "jestem dumny z tego, że jestem biały" może zostać zgłoszony. Pytam z ciekawości Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało w sobotę deklarację państw G20 na temat wojny na Ukrainie, w której potępiono użycie siły, ale nie wspomniano o Rosji Osi Wąs: Nie ma powodu, żeby być niegrzecznym, Mszyste Futro. Umiejętności mojego syna są czymś, z czego można być dumnym. Mszyste Futro: Hmph. ” —Osi Wąs i Mszyste Futro o Króliczym Skoku, "Ratunek", strony 9-10 (angielskie wydanie, tłumaczenie nieoficjalne) “ eGkH. Autor: PAP Data: 18-06-2015, 13:54 Z polskiej żywności można być dumnym, z sukcesem konkuruje ona na rynkach światowych z żywnością z innych krajów - powiedział w czwartek w Warszawie podczas gali AgroLigi 2014 prezydent Bronisław Komorowski. Celem konkursu AgroLiga jest promocja rolników oraz firm potrafiących produkować bardzo dobre wyroby na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Konkurs organizowany jest na szczeblu wojewódzkim przez Wojewódzkie Ośrodki Doradztwa Rolniczego, zaś na szczeblu krajowym - przez Redakcję Audycji Rolnych Programu 1 TVP we współpracy ze Stowarzyszeniem AgroBiznesKlub. Mistrzem krajowym AgroLigi 2014 w kategorii Rolnicy zostali: Barbara i Ryszard Grzesik, którzy prowadzą blisko 20-hekatorową szkółkę roślin ozdobnych Eko-Garten w Lipnicy Górnej w Małopolsce. Mistrzem krajowym w kategorii Firmy została firma Nowalijka Piotr Wychowałek z Piotrkowa Trybunalskiego. To jedno z największych przedsiębiorstw w branży owocowo-warzywnej w Polsce, od niedawna produkuje warzywa w najnowocześniejszej w Europie szklarni z uprawą hydroponiczną wykorzystującą wodę deszczową bez użycia pestycydów. Podczas gali wyróżniono także 15 rolników oraz 16 firm. Prezydent powiedział, że nagrody AgroLigi to forma docenienia dokonań całego środowiska producentów i przetwórców rolno-spożywczych, jak i całego wysiłku szeroko pojętej polskiej wsi. "Jest co pokazywać w zakresie osiągnięć polskiego rolnictwa, polskiego przemysłu rolno-spożywczego i przetwórstwa. Jest co pokazywać i jest z czego być dumnym, jeśli widzi się polską żywność na rynkach europejskich i rynkach światowych jako konkurującą skutecznie i z sukcesem z żywnością i przetwórstwem z innych krajów" - powiedział Komorowski. Zdaniem prezydenta to nie tylko cieszy, ale i buduje nadzieję na przyszłość, iż zdołamy wspólnym wysiłkiem utrzymać ofensywę polskiej żywności. Obecny na uroczystości minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki zwrócił uwagę, że nagrodzeni w AgroLidze rolnicy i firmy to elita nie tylko polskiego przetwórstwa i rolnictwa, ale także światowego. "Dzisiaj polskie produkty żywnościowe są najlepszymi, najwyżej cenionymi produktami na świecie. Dzisiaj także nasze produkty, oprócz tego, że dominują na rynku krajowym i znalazły sobie należne im miejsce na rynkach UE, są obecne także w ponad 70 państwach świata" - mówił minister. Według niego, jest to możliwe dzięki lepszej jakości polskiej żywności, lepszemu smakowi i zaradności naszych przetwórców i rolników. Duma to przedziwna sprawa. Przesadzona i bezpodstawna potrafi zniszczyć życie. Ale o tym mówi się często. Dzisiaj chcę podsunąć parę myśli ludziom, którzy zmagają się z kwestią odwrotną: jak być dumnym z siebie? Jak być dumnym z siebie? Ja vs inni Najlepsza duma to duma oparta o pewne podstawy. Niestety, bardzo popularnym problemem człowieka jest porównywanie się do innych. Każdy zawsze porównywał się do wszystkich, których potrafił znaleźć – tak już działa nasz mózg – i nigdy nie było inaczej. Ale w ostatnich latach trochę zmieniły się warunki tego “znajdywania”. Kiedyś sądziliśmy, że jesteśmy dobrzy w grę komputerową, bo byliśmy najlepsi w grupie kolegów. Teraz mamy internet. Możemy znaleźć wszystkich. Grupa, do której się porównujemy to cały świat. Jak sobie zepsuć humor? Człowiek zaczyna rysować, odpala DeviantArt i dowiaduje się, że są na świecie ludzie młodsi od niego o 20 lat a rysujący tak, że studio Ghibli wymięka. Nie bierze przy tym pod uwagę tysięcy zmiennych, przez które nie ma możliwości TAK NAPRAWDĘ dokonać rozsądnego porównania – przecież ci internetowi rysownicy wiodą zupełnie inne życia i mają zupełnie inne problemy. Człowiek odpoczywa sobie przy pizzy w piątkowy wieczór, odpala Facebooka i dowiaduje się, że paru jego znajomych właśnie biegnie nocny maraton a kolega z pracy kończy przygotować zdrową kolację. Nie bierze pod uwagę tego, że ci ludzie wrzucają do internetu bardzo skrupulatnie dobrane “fotosy” z życia, dzięki którym wypadają najlepiej. Człowiek cieszy się, że wykonał przez kwartał sporo niezłej pracy, rozmawia ze znajomym i dowiaduje się, że ten ktoś zdążył zwiedzić dwanaście krajów i opublikować dwie książki. Nie bierze pod uwagę faktu, że znajomy jest zawodowym, podróżującym pisarzem i technicznie rzecz biorąc nie ma w jego “wyczynie” niczego ponad normę. (Ale to akurat bardzo klasyczna odmiana problemu, obecna w ludzkich życiach od lat.) Porównujemy się z najlepszymi, porównujemy codzienność z “highlightami” innych żyć, porównujemy bezpodstawnie zupełnie różne kariery lub studia i nagle wszystko jest marne. Jeśli któraś z tych scenek brzmi znajomo, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wszyscy się z nimi zmagamy. A nie, czekaj, jednak mam dwie dobre wiadomości. Temat jest w stu procentach do ogarnięcia :) Po pierwsze – dla siebie Bardzo wierzę w to, że nie na wszystkim trzeba w życiu “zarobić”. Traktuję te słowa dosłownie. Wszędobylskie poradniki “jak zarobić na swojej pasji” całej rzeszy ludzi strasznie popsuły życia. Sam podejmując w zeszłym roku taki a nie inny temat szkoleń poświęciłem blisko 1/4 materiału na nauczenie ludzi jak rozróżniać, kiedy pasja “nadaje się” na pracę, a kiedy będzie zdrowo i sympatycznie zostawić ją w spokoju. Tak, by nigdy nie wyrosła ze swojej podstawowej funkcji: urozmaicania wieczorów. W pasji nie chodzi bowiem o to, by w niej być doskonałym. W pasji chodzi o to, by sprawiała radość. By była. Jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię rozwój – to się rozwijaj. Ale jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię relaks i malowanie drzewek – to po prostu maluj sobie drzewka. Co Cię obchodzi, że ktoś jest “lepszy”. To niech będzie. Jeśli interesujesz się realizowaniem swojej pasji – zapisz się na mój newsletter! Jak być dumnym z siebie? Po drugie – we własnym tempie Zauważyłem ostatnio taką zabawną zależność. Im bardziej sobie odbieram odpoczynek lub nagrody to tym bardziej potem prokrastynuję i kompulsywnie popadam w epizody strasznego niechcieja. Za to gdy regularnie dbam o odpoczynek i nie rozliczam siebie twardo ze słabszych chwil i np. obniżonego poziomu energii gdy jestem przeziębiony, w efekcie pracuję efektywnie niczym rozpędzona lokomotywa. Mam dobry humor, skuteczniej podejmuję decyzję, wolniej się męczę przy pracy umysłowej. Jestem w stanie więcej przyswoić i wymyślam lepsze rozwiązania problemów. Jeśli masz potrzebę odpocząć – odpocznij. Jeśli masz energię pracować – pracuj. Jeśli ktoś pracuje gdy Ty odpoczywasz – co z tego. To jego życie, niech sobie pracuje. Pewnie potem się położy, a Ty siądziesz do pracy :) Po trzecie – własne kryteria Powiem teraz coś super prostego, okej? Każde życie jest wyjątkowe i NAPRAWDĘ ciężko rozsądnie porównać do siebie historie dwóch ludzi. W zasadzie nigdy nie wiemy, jaką cenę ktoś zapłacił za to, że jest teraz taki oblatany w relacjach międzyludzkich. Pewnie przecierpiał więcej niż wynosi średnia krajowa. Nie wiemy też, ile ktoś oddał za swoją aktualną pozycję w karierze. Możliwe, że ma nadkruszone zdrowie, możliwe że nie spał dobrze od trzech lat. Serio. Bardzo wielu rzeczy jeszcze w życiu nie przeżyłem, ale dzięki mojej przedziwnej ścieżce zawodowej miałem przyjemność poznać naprawdę wielu ludzi. I żaden z nich, ani jeden, NIKT nie dostał czegoś, co ma “dobre” lub “wyjątkowe” w prezencie. Lub – trochę gorsza wersja – nie poznałem ani jednej osoby, która za coś, co przytrafiło się jej lub jemu szczęśliwie, potem nie przypłaciła zmartwieniami, zwątpieniem, stresem czy frustracją. Nie ma nic za darmo. Warto oceniać własne życie swoimi prywatnymi kryteriami oceny. Jeśli czas z bliskimi ma dla Ciebie wysoki priorytet to pamiętaj, że zazdrość wywołana czyimiś podróżami jest naprawdę powierzchowna. Jeśli zawsze marzyły Ci się podróże to nie warto panikować, że ktoś inny ma bliższe więzi z bliskimi. W życiu nie można mieć wszystkiego, więc jak się wie, co się chce, to potem jest prościej. Jeśli chcesz ustawić sobie dobre priorytety – postaram się pomóc! Zapraszam na newsletter. Po czwarte – zaburzone poczucie osiągnięć Bardzo szanuję czas. I swój, i innych. Jest jedynym nieodnawialnym zasobem w ludzkim życiu i staram się przy większości okazji dbać, by był wykorzystany dobrze. Nie mówię, że tylko na pracę. Na odpoczynek też. Ale jeśli mam wybór – to niech to będzie odpoczynek wysokiej jakości, nie coś durnego, czego nie będę pamiętał. Niech praca będzie ku czemuś ważnemu, a nie tylko za kasę, robiąc coś, czego nie będę szanował. Aby mądrzej podejmować duże decyzje bardzo lubię analizować przeszłość. Bez jakiejś strasznej szczegółowości a już na pewno bez ciężkiego kwestionowania wcześniejszych wyborów – ale tak ogółem, dla siebie. By na przykład zauważyć, czy jest jakaś prosta, automatyczna rzecz, którą robię, a która mi samemu przeszkadza najbardziej. By wychwycić wszystkie dziwne trendy lub zmiany zachowań, których z perspektywy codzienności zupełnie nie idzie dostrzec. To fajny proces. A zarazem, bez pudła, powód do poczucia dumy. Od trzech lat spędzam wieczór pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia w ten sam sposób. Czekam aż rodzina rozejdzie się na poobiednie drzemki i siadam do pracy. Otwieram wszystkie notesy, kalendarze, aplikacje do planowania projektów, foldery ze zdjęciami, bloga, YouTube’a oraz fotki na telefonie. Wszystko co potrafię znaleźć, a co może mi podpowiedzieć jak spędziłem jakąś chwilę. Lecę potem dzień po dniu, tydzień po tygodniu i wszystkie “większe wydarzenia” przepisuję sobie na osobną listę. I nagle się okazuje, że JASNA ANIELO, ile ja tego wszystkiego zrobiłem. Jak mówi znane powiedzenie: człowiek przecenia to, co może zrobić jednego dnia ale zupełnie nie docenia tego, co może zrobić w jeden rok. Nie spełniłem połowy moich oczekiwań względem samego siebie? Cholibka, no tak, ale zrobiłem pięć razy więcej rzeczy – tyle że innych! Teraz problemem nie jest to, że nie zrobiłem nic godnego samozadowolenia. Powstaje ciekawsza kwestia – zrobiłem inne rzeczy, niż planowałem. Ale to już jest coś, na czym można budować. Wyszło gorzej? Czemu? Wyszło lepiej? Czemu? Co mogę zrobić, by kolejny rok był dla mnie lepszy? Jak być dumnym z siebie? Wychodzę z założenia, że większość problemów z dumą z własnych osiągnięć, z dumą z samego siebie płynie z porównywania się do innych. Omówiłem teraz parę najbardziej podstawowych scenariuszy, w których zamiast na własne kryteria oceny podpatrujemy przez palce na życia ludzi dookoła – i bledniemy z przerażenia. To niepotrzebna reakcja, bo jak się naprawdę długo pogada z dowolną podziwianą osobą, to zawsze wyjdzie, że ona też ma swoje problemy. Że też się zmaga. Nie jesteśmy idealni. Ale wiesz co? W tym powszechnym braku ideałów jest coś pięknego. Dzięki niemu wszyscy jesteśmy tacy sami. Chcemy więcej znaczyć. Chcemy mieć przyjaciół. Chcemy móc ufać, chcemy rozmawiać, chcemy wysyłać ludziom fajne linki, choćby i o drugiej nad ranem. Chcemy robić rzeczy i potem czuć dumę, że je zrobiliśmy. Ja na przykład, pozwalam sobie na dumę, że wydałem e-booka. Starałem się, to było trudne, zajęło masę czasu i środków, a efekt jest porządny. I chcę się z tego cieszyć :) Wierzę, że porównywanie się do innych dodaje nam energii. Przykład z mojego życia: NIC mnie tak nie nakręca do roboty jak poczytanie o mistrzach mojego fachu. Wkurzam się wtedy lekko, bo chcę być im równy. A potem wyciskam z siebie siódme poty, by znaleźć się bliżej celu. Ale gdybym robił tylko to, byłbym wiecznie sfrustrowany. Przecież istnieją spore szanse, że nigdy nie będę tak dobry, jak oni. Dlatego czasem – co jakiś czas – pozwalam sobie na rozejrzenie się dookoła. Na spojrzenie do tyłu. Orientuję się wtedy, że przeszedłem już niezła drogę. Że jestem dalej w moim procesie, niż byłem rok temu. Cholibka – czasem jestem dalej niż byłem tydzień temu! Wtedy okazuje się, że choć droga przede mną nadal jest długa i trudna, to nagle zaczyna wydawać mi się “do zrobienia”. Skoro zaszedłem tutaj, to i dalej zajdę. I na krótki moment odczuwam dumę, że może nie robię rzeczy po nic. Że może jednak osiągam coś, co można nazwać wstępem do życiowego sukcesu. Potem ta duma oczywiście ustępuje nowej dawce frustracji, bo z leżenia na laurach jeszcze nikomu się nic nie udało ;) Warto jednak ją raz na jakiś czas poczuć. Obiecać coś sobie i potem to zrobić. Założyć pewną rzecz i potem ją wykonać. Popatrzeć na swój kalendarz i pomyśleć: “o kurczę, ile tego jest. A mi się wydawało, że przespałem ten kwartał.” Poczucie, że jesteście na dobrej drodze wypełniania własnych aspiracji to emocjonalny olej silnikowy, bez którego ciężko gdziekolwiek zajechać. Nawet jeśli frustracja lub potrzeba wzrostu ciągle dodaje Wam benzyny – każdy posiadacz samochodu wie, że samochód bez benzyny to co najwyżej sobie stanie w polu. Samochód bez oleju się zatrze i dopiero będzie bida. Dlatego moja dzisiejsza myśl dla Was jest wyjątkowo arogancka. Chcecie mieć siłę, by przez bardzo długi czas nie ustawać w dążeniu do realizacji swoich ambicji? Raz na jakiś czas klepnijcie sobie na wygodnym fotelu i zorientujcie się, że nie jest źle. Po takim odpoczynku wstanie na nogi i ruszenie, by było jeszcze lepiej, to czysta przyjemność. Ciao , “Zadowolenie z życia to i tak więcej, niż większość ludzi jest w stanie osiągnąć.” – Sarah-Kate Lynch Jest piątkowe popołudnie. Możemy powiedzieć, że nasz tydzień, a przynajmniej czas pracy, właśnie się skończył. Odczuwasz satysfakcję na myśl o tym, co udało Ci się zrobić i osiągnąć przez ostatnie 5 dni? Czy raczej wciąż uważasz, że można to było zrobić lepiej, szybciej i piękniej? Z czego jesteś dumna? To pytanie celowo skierowałam do kobiet, bo mam wrażenie, że bardzo lubimy sobie ujmować. Nawet jeśli udaje nam się w życiu osiągnąć coś absolutnie wspaniałego, wmawiamy sobie, że to wyszło jakoś przypadkiem. Lub że każdy mógłby sobie z tym bez problemu poradzić. Albo też rozdrabniamy swoje osiągnięcie i stwierdzamy, że to wcale nie my to zrobiłyśmy, ale pomogły nam osoby, które spotkałyśmy na drodze. Owszem, często sukces jest w dużej mierze wynikiem pomocy innych, bliskich czy po prostu otoczenia. Jednak nie oszukujmy się – o tych samych ludzi ociera się codziennie wiele osób. Jednak to właśnie Tobie udało się osiągnąć sukces. Czy to o czymś nie świadczy? Dlaczego nie doceniamy własnych sukcesów? Szczerze mówiąc – sama często się nad tym zastanawiam. I zawsze dochodzę do wniosku, że nie ma tu uniwersalnej zasady. Na pewno część ludzi po prostu żyje z dnia na dzień i nie przywiązuje wagi do swoich osiągnięć. Żyją, bo żyją, a wszystko przemija jakoś obok i bez ich udziału. Katastrofy i inne mniejsze lub większe nieprzyjemności pamiętają, bo nie da się wobec nich przejść obojętnie w wypadku kiedy dotykają ich osobiście. Ale o sukcesach nie myślą. Osobna grupa to osoby niesamowicie ambitne, które stawiają przed sobą ogromne cele i wymagają od siebie naprawdę dużo. Postrzegają zwycięstwo jako rzeczy wielkie i podniosłe, a nie są dumni z udanej prezentacji, spełnionego marzenia, czy tego, że tym razem udało się nie przypalić zupy. To bardzo źle. Jeszcze inna sprawa to fakt, że wielu osobom brakuje wiary w to, że to co zrobiły jest wartościowe i po prostu fajne. Nie doceniają swoich sukcesów, umniejszają sobie i szybciutko puszczają wszystko w niepamięć. Skromności mamy aż nadto. Mówi się, że podróże kształcą. I o ile mnie nie uczą geografii czy historii, o tyle mówią wiele o ludziach. I pozwalają przeglądać się w innych jak w lustrze. Pisałam Wam kiedyś, że przez pewien czas studiowałam w Hiszpanii, potem w Danii i na tej podstawie mogę stwierdzić, że jako naród jesteśmy naprawdę skromni. Nie doceniamy swoich osiągnięć ani na poziomie jednostki, ani całej społeczności – rzadko zdarza nam się mówić, że polskie produkty są najlepsze, a polscy sportowcy niepokonani. O rządzie już nawet nie wspomnę. Skromność jest cechą pożądaną. Jednak duma i radość z osiągnięć jest niemniej ważna. Skromność a świadomość swoich mocnych cech, to dwa różne pojęcia. Mały sukces, duża motywacja. Moim zdaniem nie ma nic bardziej motywującego, niż fakt, że coś nam się udało. Owszem, wiele dobra i nauki wynosi się również z popełnianych błędów, ale czerpanie motywacji z porażki, często wymaga od nas szlifowania tej umiejętności. Z sukcesu zaś, cieszymy się mimowolnie. Jednak pod nazwą sukces, wcale nie musi się kryć coś ogromnego. Sukcesem może być to, że zdążyłyśmy na czas do pracy, a często zdarza nam się spóźniać. Albo zebrałyśmy się na odwagę i zadzwoniłyśmy gdzie trzeba, zamiast jak zawsze pisać maila. Lub też udało na się migiem posprzątać dom, bo wykorzystałyśmy kilka prostych sposobów na to, by dom sam utrzymywał się w czystości. Powodów do dumy jest mnóstwo, trzeba tylko umieć je dostrzegać. To z czego jesteś dumna? Skoro mamy już ten piątek, albo jakikolwiek inny dzień, to śmiało możemy sobie podsumowywać i najzwyczajniej w świecie się cieszyć :) Co w tym tygodniu zrobiłaś fajnego? Czym chciałabyś się pochwalić? Pochwal się sobą i swoim osiągnięciem. Napisz w komentarzu z czego jesteś dumna. I wcale nie musi to być osiągnięcie na miarę wynalezienia penicyliny, a najzwyklejsza pierdoła, która w ludzki sposób po prostu cieszy. Większość z tych rzeczy, to osobiste, małe sukcesy, którymi chcemy cieszyć swoje myśli. I to w zupełności wystarczy. Nawet jeśli nikt inny oprócz nas ich nie dostrzeże to… w sumie to co z tego? Nic nie stoi na przeszkodzie, by samodzielnie czerpać z nich satysfakcję. Ja sama w tym tygodniu jestem dumna: z tego, że nie oskalpowałam mężczyzna jak zgubił kartę ;) z tego, że udało mi się logistycznie dopiąć weekendowe jogowe warsztaty, mimo wypadu do Pragi i sporadycznego, bardzo słabego wifi z tego, że udało mi się dziś odbyć fajną rozmowę z szalenie inspirującą kobietą, czego efekty zobaczycie za jakiś (pewnie dłuższy czas) z tego, że przed wyjazdem byłam o krok od przeziębienia, a jakoś udało mi się je okiełznać z tego, że po występie w PNŚ posłuchałam rady mężczyznowej babci, o tym że “co se człowiek odpocznie, to jego” i po prostu odpoczęłam z tego, że ustawiłam sobie swoje popiersie ;) jako zdjęcie tytułowe we wpisie, choć bardzo długo się nad tym zastanawiałam z tego, że w Polsce mamy naprawdę wspaniałe drogi, o czym przekonałam się na zasadzie porównania, podczas wizyty w Czechach Niby głupoty. Ale przecież to z nich składa się całe nasze życie. A Ty? Z czego jesteś dumna? Podziel się koniecznie w komentarzu :)