Ma dwóch synów w wieku 3 i 11 lat. - Kochamy się w kuchni, w łazience, o nietypowych porach, gdy np. dzieci zaczynają lekcje wcześniej, niż my pracę. Łóżko odwiedzamy w tym celu tylko wtedy, gdy zawieziemy młodych do babci na weekend. Dzieci Krzysztofa są dorosłe, ale studiują w rodzinnym mieście, więc wciąż mieszkają z Co mam zrobić, żeby moi rodzice przestali palić papierosy. ? 2011-02-13 20:27:20; Co zrobić, by rodzice przestali zmuszać mnie do chodzenia do kościoła? 2018-12-26 11:29:44; Co zrobić żeby rodzice przestali mnie kontrolować? 2014-07-01 01:53:48; Co moge zrobić żeby rodzice przestali sie na mnie wydzierać? 2014-03-24 15:11:37 Często młodzież twierdzi, że rodzice nie kochają w sytuacji rozwodu. To dramatyczne wydarzenie w życiu rodziny przekreślające dotychczasową wspólnotę. Zazwyczaj dziecko czuje się odrzucane, nierozumiane, pomijanie w całej sytuacji. Rodzice zajęci są sobą, często się kłócą, nie zwracając uwagi na dziecko. Jednak rodzice też krytykują słownie i wprost, często w przekonaniu, że dzięki temu lepiej wychowają dziecko i „udoskonalą” jego charakter. Dzieci desperacko pragną być akceptowane przez swoich rodziców, więc często, szczególnie w młodszym wieku, starają się spełniać ich oczekiwania, jednak słowa wypowiadane przez 9408 좋은 평가 이 답변 질문에 대한: "co zrobić żeby rodzice się nie rozwiedli - 8! zdań, których twoje dziecko NIGDY nie powinno słyszeć.. | kobusjulia"? 자세한 답변을 보려면 이 웹사이트를 방문하세요. 3208 보는 사람들 12. Czy wolałbyś uprawiać seks w sypialni rodziców, czy w swojej starej sypialni, kiedy rodzice są w domu? Jeśli nigdy nie uprawiałeś seksu w swojej dziecięcej sypialni, gdy rodzice byli w domu, to coś cię ominęło. 13. Czy wolałbyś być napalony codziennie do końca życia, czy tylko raz w roku? To trudny wybór dla mężczyzn. Są rodzice, którzy mają sadystyczne momenty, którzy np. po alkoholu zmieniają się w potwory i nigdy nic z tym nie robią. Dlatego to ważne, by w takiej relacji postawić zdrowe granice i nie wikłać się. Często, gdy rozmawiam z kobietami mówią, że ich matki wychowywały je poprzez krytykę, zakazy i porównania. Jeśli dziecko nie ma motywacji do nauki, to nie z dzieckiem trzeba coś zrobić, tylko zacząć od środowiska, w jakim się uczy, a wtedy często dziecko zmotywuje się samo. Jest taka książka „Nie jest źle być słabym uczniem” – jej autorka pisze między innymi o tym, że dzieci, kiedy się nie uczą, tak naprawdę dbają o siebie. Należy jednak stale pracować też nad rozwojem pozostałych właściwości. Rozważmy 10 cech „normalnych” rodziców. 1. Cierpliwość. Ta cecha zasłużenie zajmuje pierwsze miejsce na liście. Dzieci są ruchliwe, wytwarzają dużo hałasu i zamieszania, nigdy się nie słuchają, czasem nawet denerwują. Rodzic dziecka uzależnionego od narkotyków czy alkoholu jest napiętnowany. Rodzic zaczyna szukać winy w sobie. Rodzice uzależnionych dzieci mówią zgodnie, że to jest poczucie gigantycznej X9r4dp6. Witam. Mam 16 lat i wiele problemów, lecz chyba najważniejszym z nich i źródłem wszystkich innych moich kłopotów są moi rodzice. Ciągle tylko się kłócą i nie obchodzi ich jaki to ma wpływ na mnie. Odkąd żyję, zawsze się kłócili i zawsze będą. Wiele razy straszą się nawzajem rozwodem, ale i tak wiadomo, że nic z tego nie będzie. Ojciec jest od chyba 2 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, ciągle siedzi w domu przed telewizorem i zamiast posprzątać albo pomóc to, mówiąc, że nie ma pieniędzy, kupuje papierosy, piwo i cały dzień śpi, je, ogląda telewizję. Później narzeka, że nudzi mu się w domu. Daje matce mało pieniędzy, choć wiadomo, że ma więcej, ale za to wszystko kupuje papierosy i piwo; nie obchodzą go rachunki i to, że matka wszystko kupuje i jeszcze ją naciąga. Nie pamięta o urodzinach, nie ma żadnych kolegów, nigdy nie kupuje mi prezentów choć obiecuje, jego ulubionym zajęciem jest chyba trzaskanie drzwiami i demonstrowanie swojej złości oraz zużywanie wszystkiego, czego nie kupił. Nienawidzę go, potrafi popsuć mi cały dzień, tak jak to zrobił dzisiaj. Myślę, że niedługo oszaleję, jeśli będę wracała ze szkoły do domu, a on będzie w domu. Ani chwili nie mogę spędzić tu sama, jak było dawniej. Podobało mi się to, że ich nie ma w domu, mogłam się wyciszyć, a teraz? Teraz mogę sobie o tym pomarzyć, bo niedługo wakacje, więc jeszcze gorzej... A matka? Matka wtrąca się w każdą rzecz w moim życiu. Uważa, że wszystko robię źle i za mało. A to źle coś położyłam, a to nie zamknęłam, do wszystkiego się czepia, a jak jest zła, to już w ogóle wyładowuje całą swoją frustrację na mnie. I to ona zawsze ma rację, nawet jeśli jej nie ma, to nie potrafi przyznać mi racji w końcu "dorosły wie lepiej"... Jeśli mam inne poglądy niż ona, to mówi, że jestem głupia i się nie znam. Krzyczy coś do mnie z drugiego końca mieszkania, a potem denerwuje się, że tego nie zrobiłam, a ja po prostu nie słyszałam. Wystarczy, że usiądę na chwilę przed komputerem to ona zaraz wynajduje mi jakieś zajęcie. Właściwie to prawie wszystko muszę robić ja i matka, bo ojcu się nie chce nawet ruszyć. Więc dźwigam ciężkie siatki z zakupami, robię zakupy, sprzątam, składam pranie, wyjmuję naczynia ze zmywarki, odkurzam, jeszcze raz sprzątam... No i oczywiście uczę się. Kiedyś, w szkole podstawowej, lubiłam brać udział w konkursach, matka mnie do tego zachęcała. To się zmieniło, gdy raz zajęłam, nie pierwsze, a siódme miejsce. Matka tylko powiedziała "Siódme, to dopiero świetne miejsce, beznadziejne". Od tamtej pory nienawidzę konkursów i rywalizacji, bo boję się że jak nie zajmę pierwszego miejsca to matka będzie zła. Uważa, że we wszystkim muszę być najlepsza, że jestem jakimś robotem! Mam robić to, co jej się podoba i nic innego. Nie mogę żyć własnym życiem, jeśli nie będzie zgodne z jej głupimi planami. Kiedyś nie chciałam robić wszystkiego czego mi kazała, ale jak zaczęłam zauważać, że tak jest bezpieczniej, że jak będę to robiła to nie będzie zła, to tak robię. Zawsze. Więc wg niej jestem "grzeczna", a kiedyś powiedziała koleżance, że chciałaby, żebym była bardziej wygadana itd. To niech się zdecyduje! Przecież nie jestem robotem! Dodatkowo chciałaby, żebym ciągle z kimś wychodziła, a jednocześnie sprzątała i miała rewelacyjne oceny i w ogóle, żebym była idealna. Ciągle mi truje, że MUSZĘ (bo jak ona powie to tak jest) się z kimś umawiać w weekendy. I nie pamięta już że kilka dni temu mówiłam jej, jakie mam wredne koleżanki, że nienawidzę mojej klasy i szkoły. Według niej muszę się umawiać z "kimkolwiek". Kimkolwiek? Z pierwszymi lepszymi głupimi dziewczynami, które tak mnie denerwują, że nie mogę z nimi wytrzymać 5 minut? Chyba niedługo zacznę kłamać, że z kimś wychodzę, żeby zostawiła mnie wreszcie w spokoju. Kiedyś jak jej powiedziałam "ja ci nie mówię, z kim masz się umawiać", to tylko zaczęła się śmiać i powiedziała, że jestem "niegrzeczna"...Muszę się ubierać tak jak ona chce. To co kupię, musi się też jej podobać, bo inaczej nie zostawi mnie w spokoju nigdy. Zawsze całą winę zrzuca na mnie, jak czegoś zapomni, to rzuca się na mnie z pretensją "dlaczego jej nie przypomniałam". Nie umie przyjąć do wiadomości, że zrobiła błąd, więc najlepiej zrzucić to na mnie. Jest strasznie dwulicowa, mówi komuś, że ma ładną bluzkę, a w domu mówi do mnie "Widziałaś jaka to była okropna bluzka?". To mnie wykańcza, bo nienawidzę kłamstwa. I nienawidzę jej. Totalnie zrujnowała mi życie i jeśli jeszcze trochę zostanę w tym domu to zwariuję kompletnie i jako dorosła osoba będę musiała non stop chodzić do psychologa... Muszę wyjechać z tego domu, z tego kraju na studia a potem do pracy, żeby wreszcie moi beznadziejni rodzice zostawili mnie w spokoju, dali mi po prostu żyć, bo to co jest teraz to nie jest życie. W takich warunkach nie da się żyć, a podobno każdy ma prawo do życia w dobrych warunkach. A ja takich nie mam, nigdy nie miałam. Nie czuję żadnej więzi z moimi rodzicami i rodziną, której kompletnie nie obchodzę. Nienawidzę ich i to się nie zmieni, bo trwa już od wielu, wielu lat. A teraz idę do nowej szkoły i chciałabym coś zmienić w życiu. Chciałabym być szczęśliwa, a nie chodzić ciągle smutna przez moich głupich rodziców i niszczyć sobie życie. Źle mnie wychowali i teraz mam kłopoty w relacjach z ludźmi. Właściwie to ludzie zrobili mi już tyle złego, że ich po prostu nienawidzę. Chciałabym, żeby w nowej szkole było inaczej i żeby rodzice zostawili mnie w spokoju. Proszę o radę co mam zrobić w mojej sytuacji. Wiem, że na pewno nie porozmawiam z rodzicami, bo z nimi nie da się rozmawiać, oni nie słuchają. Wiem, bo próbowałam. zapytał(a) o 17:15 Rodzice są dla mnie źli Rodzice ciągle karzą mi sprzątać ojciec drze się na mnie bez powodu kiedyś rozlał mi wodę na komputer a mama się drze że nie umyłem gadałem na skype przyszła stara(matka) i wyłączyła mi kompa dała mi szlaban na 2 tygodnie dlatego że nie chciało mi się odrobić drze się w kuchni za to że rozbił talerze i o skarżył o to mnie miałem posprzątać cały dom nawet wyczyścić kibel i dostałem kare na 1 tydzień za 2 kretyńskie Odpowiedzi Powiedz im że źle się z tym czujesz, zapytaj dlaczego są dla Ciebie źli, dlaczego tata dał Ci szlaban że potłukł talerze! A jeśli dalej tak będą robić to się im zbuntuj, znajdź sobie towarzystwo i z nimi przez cały dzień bądź i olej szlabany.. Ale ta pierwsza propozycja jest lepsza.. PoOzdrawiam<33 ;* No nie do końca się z tobą zgodzę no zależy ile masz lat ? ;p Uważasz, że ktoś się myli? lub Wielu z nas żyje w dziwnym, uporczywym, często spychanym do podświadomości poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości. Jesteśmy dorośli, a czujemy się tak, jakbyśmy byli uwięzieni w ciele małego przestraszonego dziecka. Dlaczego nie potrafię być szczęśliwa? Dlaczego nasz związek nie układa się? Trafiam ciągle na jakichś „Piotrusiów Panów”! Z jakiego powodu zachowuję się podobnie jak moja matka? Mimo że stokroć obiecywałam sobie, że będę inna. pamięć…Nie chcemy pamiętać poczucia niesprawiedliwości, upokorzeń, wyśmiewania, bagatelizowania naszych dziecięcych problemów. Staramy się nie myśleć o tym, że nasza siostra/brat byli wyróżniani, traktowani lepiej, że dzisiaj mama czy tata „kochają bardziej” jedne wnuki a inne gorzej, że jako kilkulatkowie byliśmy wyśmiewani z powodu naszej wrażliwości, skłonności do płaczu, czy też tuszy, a może rudych włosów. Nie chcemy myśleć o tonie, jakim nasza mama mówiła, że „zawsze marzyła o synu”, „że chciała, aby jej córka poszła na prawo”, „że pragnęła, aby…”Tymczasem psychologowie niezależnie od pochodzenia zgadzają się z przekonaniem, że aby żyć prawdziwie i spokojnie w dorosłym życiu trzeba się rozliczyć z krzywdą z dzieciństwa, także tą, której dzisiaj staramy się nie pamiętać czy którą staramy się usprawiedliwiać. To trudne, bo przecież nawet jako dorosłe dzieci kochamy swoich rodziców. Chcemy myśleć o nich dobrze. I nie chcemy im sprawiać przykrości. Jednak w ten sposób krzywdzimy siebie i własne dzieci. Popełniamy te same błędy i tkwimy w układzie, w którym cierpią najbardziej wrażliwe jednostki – z trudną przeszłościąWcale nie chodzi o to, by oskarżać własnych rodziców, ale by przedstawić im własną przeszłość tak, jak ją pamiętamy i uzyskać poczucie, że nasze krzywdy zostały uznane, ten sposób – spoglądając przeszłości w twarz, można nareszcie skupić się na przyszłości i przestać żyć w cieniu doznanych krzywd, za których nikt nigdy małego dziecka nie przeprosił, których nikt nigdy nie uznał za ważne i godne warto zaglądać do przeszłości?Właśnie w przeszłości, a szczególnie w sposobie, w jakim byliśmy traktowani przez rodziców, istnieje klucz do wielu problemów ludzi dorosłych:przesadnego krytycyzmu,braku wiary w siebie,przekonania, że jest się wykorzystywanym,uczuciu niesprawiedliwości,braku zaufania,uczuciu, że jest się ośmieszanym, itd,kłopotach w związku,trudnościach w wychowywaniu własnych błędy naszych rodziców najczęściej destrukcyjnie wpływają na nas – już dorosłych ludzi?Rodzic nie kochał prawdziwie i bezwarunkowoTrudno jest kochać siebie, jeśli nie zostało się przyjętym takim, jakim się jest i jeśli nie było się kochanym bezinteresowną miłością. Jeśli nigdy nie byliśmy „wszystkim” dla matki, trudno być później „kimś wystarczająco dobrym dla siebie”. Wtedy zawsze się pragnie miłości i żyje się w poczuciu, że się na nią nie zasługuje. Skoro bowiem nie otrzymaliśmy jej od rodzica…Jeśli dorosły nigdy nie czuł się prawdziwie kochany jako dziecko, będzie się zawsze odczuwało deficyt miłości i będzie się jej rozpaczliwie pragnąć. Jeśli jednak się ją otrzyma, będzie trudno ją przyjąć, w obawie, że nie jesteśmy jej tak naprawdę godni.